Blogi Oknonet.pl

Podaję cenę..

Czwartek, 16 lutego 2012

 

Całkiem niedawno miałem okazję być klientem na usługi budowlane – drobna praca przy remoncie.. Taka trochę większa „fucha” dla dwóch ludzi. Chociaż o tym mogłem się przekonać dopiero po wszystkim.

Oczywiście miałem wybór kilku fachowców – byli w zasięgu telefonu. Małe rozpoznanie cen, ustalenie tej korzystnej (bez targowania się – bo co tu się droczyć o wartość sporo niższą niż u konkurencji).. No tak – nie zaświeciła mi się lampka kontrolna.

Ale ok, zaczęło się ok. Po małych konsultacjach ilości towaru ustaliłem listę zakupów, przywiozłem je (włącznie ze z najdrobniejszymi gwoździami). Robota szła tak sobie (ale co tam – mi się nie spieszyło, a czekanie rekompensowała cena). W połowie dostałem polecenie dalszych zakupów, ostatniego dnia także miało czegoś zabraknąć, więc kurs do sklepu ...a finalnie zostało towaru za ok 20% wartości całych zakupów (coś ok 200-300zł). Nie byłem zadowolony.

Przyszła chwila rozliczenia.. Myślicie że ustalona stawka „za metr” miała jakieś znaczenie? Padła kwota końcowa - większa niemal 4 razy niż by to wynikało z umowy! (ustnej, ale to przecież umowa!) Po raz pierwszy w życiu wściekłem się na taki układ i zrozumiałem Inwestorów, którzy tak nisko cenią wykonawców na budowie.

Znalazłem się w kropce: jak nie zapłacę tyle ile chcą, to wyjdę na drania. Zapłacę – będę frajerem... Nie było dobrego rozwiązania. Zapłaciłem i tak 2,5 raza więcej niż było wcześniej niż było ustalane. Draniem zostałem – bo wykonawca też nie był zadowolony...

A ja.. zawsze staram się podać końcową, ostateczną cenę swojej pracy. Czasem coś się nie da przeliczyć wcześniej (np. jakaś ewentualna bardzo trudna obróbka tynkiem ozdobnym, płytkami lub podobne), ale wtedy zaznaczam, że tego się nie podejmuję, bo nie jestem w stanie podać wcześniej ceny. Ale nawet jeśli już coś zrobię, co nie było wcześniej określone – to nie mam zwyczaju żądać od Klienta jakiś dopłat extra.

Po co ja to wszystko piszę? Bo chcę Wam powiedzieć, że jeśli postępujecie wobec swoich Klientów, ta jak to wyżej opisałem, to nie mamy o czym mówić. Jak tak można? To najzwyklejsze świństwo i nie mówcie mi, że frajerów trzeba kroić. Gardzę taką postawą.

Komentarze

CytujMaholew, Piątek, 17 lutego 2012
Wybierając tańszą ekipę czyż nie okazałeś postawy jaka cię mierzi na co dzień w twojej działalności ? - oceniania przez pryzmat ceny. Tego nie chcemy i tłumaczymy klientom by w zbyt "atrakcyjną" cenę nie wierzyli, a jednak życie jest życiem....gdy frajer chce być z krojony a cwaniak musi swoje stargować - może nie warto z tym walczyć.????...choć sama niestety gardzę tym również...
CytujBielawski, Niedziela, 8 września 2013
Koniec frajerstwa! Albo rzemieslnik jest fachowcem albo cymbalem bez wyobrazni ktory nie umie liczyc.Mialem dach do zrobienia 600 m2 na starym magazynie,eternit zrzucic na palety ulozyc,murki ogniowe poprawic podmurowac i nowe laty, ,blacha trapezowa, plus membrana,gwozdzie wklrty ,przyjechal z miara ,oczami i okularami by zrobic kosztorys.policzyl 2 tygodnie 5 ludzi moje materialy, i 30 tysiecy dla niego.Wyciagnalem wczesniej przygotowana umowe co odrazu mu sie nie spodobalo.Ale podpisal, pozniej okazalo sie w praktyce ,ze jego pracownicy siedzieli,ze byl deszcz,ze trzeba bylo dodatkowe belki (kupilemi zaplacilem),ale jak jest slepy i kazr sobie placic za pracownikow bo deszcz pada, to jakies nieporozumienie.I tak wydebil dodatkowo 5 tysiecy. Ale dzis jak bym to robil , wlepilbym podpisana umowe i pokazal dzwi.Kazdy sam odpowioada za swoje bledy, nie umiesz policzyc plac ty a nie ktos.Odpowiedzialnosc ,za swoje czyny i glupi leb ponosi sie samemu a nie sklada na rece innych.