Blogi Oknonet.pl

Minął kolejny rok

Środa, 13 lutego 2013

 

Jak zwykle czas na podsumowanie. Nie jest źle. Powiedziałbym, że nawet jest dobrze. Rentowność mi wzrosła o 1% :) Kwota nie powala? Pewnie że nie. Ale to dla mnie sukces, tak jak osiąganie pewnego pułapu, którego trzymam się od kilku lat.

W sumie to.. zostałem montażystą. Tak tak.. najczęściej byłem w tym roku na budowach. Pracowałem za stawkę pomocnika, bo nie stać mnie było na zatrudnienie człowieka potrzebnego na stałe. Może więc stąd ta lepsza rentowność :)

No dobrze. Tak naprawdę to przeliczyłem ile rabatu mogę dać na każdy produkt. Wcześniej robiłem to bardziej na wyczucie. I co mi wyszło? Że na drzwiach wewnętrznych, na których opierałem drugą nogę praktycznie nie zarabiam. Są, ale z punktu widzenia ekonomicznego szkoda dla nich miejsca. Całe szczęście że w tym roku polepszyły mi się warunki handlowe ze strony hurtowników. Dwa-trzy oczka więcej z ich strony trochę osładza sytuację. Najbardziej cieszy mnie fakt, że te zmiany odbyły się praktycznie same – nie musiałem być przy tym bezwzględnym typem negocjującym z dostawcami przy pomocy chwytów poniżej pasa.

Więc czas na parę pochwał – przełamałem się i sprzedaję DRE. Już się ich tak nie boję – w końcu z wielu stron słychać dla tej firmy pochwały.

Wielki plus daję Awrukowi z Białegostoku – jak nie jesteście zadowoleni ze swojego hurtownika drzwi, to ich polecam (oczywiście w naszym regionie i tylko wtedy, kiedy płacicie, bo wcale nie chcę porządnych ludzi wpychać na miny ;)

Jezierski – ciągle ma swoich klientów i nie ma powodów, by ich skreślać. Oczywiście jakbym miał u nich podstawę obrotu, to byłoby tak sobie.. ale jako 10% oferty – warto ich mieć.

Urzędowski – bez zmian. Sprzedaż na podobnym poziomie, chociaż udział drewna ciągle spada. Za to ich nowe drzwi Płytowe mogłyby być hitem konkurującym nawet ze „stalówką”.

Juwent – spory zawód, bo ktoś okazał się tam niepoważny. Dobrze, że drzwi się bronią.

Vetrex – największy plus ubiegłego roku. Marka stała się rozpoznawalna, wręcz pożądana przez Klientów. Muszę przyznać że to oni „uratowali” mi dobry wynik końcowy. No i najfajniejsze jest to, że czuć od nich zaangażowanie, że chce im się pracować, rozwijać. To czuć w słuchawce telefonu. I jest zaraźliwe:D

A co u Was?

 

Skomentuj / Zobacz komentarze