Blogi Oknonet.pl

Ostra walka?

Niedziela, 30 września 2012

 

Pewnie część z Was wie, że poza tym blogiem pojawiam się tu i ówdzie na forach internetowych. Zwykle bronię producentów (oczywiste że „swoich” bardziej), ale też staram się pomóc Klientom – o ile chcą zrozumieć zasady funkcjonowania tego rynku. Zwykle też „demaskuję” pseudo-pochwalne wpisy „zadowolonego klienta”. Być może i Wam też pokrzyżowałem szyki?;)

Czasem też palnę dwa słowa za dużo, ale zwykle nie mogę się powstrzymać jeśli ktoś nieświadomie pcha się w złą drogę, którą dla mnie zwykle oznacza najniższa cena na rynku. Może to czasem krzywdzące dla tych firm – bo może oni się starają.. Ale też zwykle nie piszę wprost tekstów typu „firma X robi najgorszy chłam”, bo to zwyczajnie mi nie przystoi.

Notoryczne potyczki mam z pewnym starym dilerem mojego dostawcy. Gość spamuje fora, toczy walkę z obecnym dilerem – swoim konkurentem (nawiasem mówiąc ten też nad wymiar spamuje). Na tym blogu też mi się wpisuje w komentarzach.. ale póki co nie przekracza granicy – może jest dla mnie obraźliwy, ale nie na tyle by sądzić się z nim o ochronę swojego dobrego imienia.

W przeciwieństwie do pewnego mojego lokalnego konkurenta.. Też mu dokuczyłem na lokalnym forum – napisałem co myślę – ale wszystko podtrzymuję, bo to szczera prawda (nawet nie napisałem że to złe okna) ale właściciel odebrał to jako atak i ostro wkroczył do walki. Rozumiem. Jestem dla niego anonimowy, chociaż nick jest niemal taki sam). Tylko irytuje mnie, że ktoś dopuszcza się oszczerstw byle by tyko dopiec drugiej stronie. I to już jest dla mnie przekroczenie granic. Nawet nie chce mi się prostować kłamstw i nieścisłości w wypowiedziach, które tam się pojawiają. I nie ukrywam, że ten wpis jest skierowany właśnie do niego..

Ślady tej walki możecie zobaczyć na forum gazety. Jesteście ciekawi? Podać link?

Skomentuj / Zobacz komentarze

Szczyt sezonu, czyli nuda.. a może jednak kryzys.

Sobota, 15 września 2012

 

Znów przytłaczają mnie reklamacje. Najróżniejsze. Zdarzają się tez te faktycznie uzasadnione. Ale te rozumiem, bo sam zawaliłem. Bywa, ale zły jestem tylko na siebie.

Za to czuję kryzys. Bo na potęgę dostaję towar, który w normalnych latach by do mnie nie trafił. Parapet pękł w drodze. Przypadek. Za tydzień dostałem nowy... pięknie sklejony w miejscu pęknięcia. Pan w słuchawce zarzekał się że to nowy i widział ten stary w magazynie. No cóż.. Był w błędzie, bo miał odwagę oddzwonić i przeprosić: to panom na magazynie pękł niby kolejny.. niech będzie. Ja wierzę, ale to pęknięcie takie znajome..

Ostatnio dostałem parę sztuk drzwi od nowego dostawcy. Producenta miałem w ofercie, ale jakoś tak było mi z nimi nie po drodze. A na forach co raz czytam opinie zadowolonych klientów.. Wychwalają tą markę, potępiają ich głównego konkurenta że niby ma słabą jakość. Moi starzy dostawcy zawsze mieli odmienne zdanie. Ale czasy się zmieniają, więc może warto się przekonać..

No i pech. W pierwszym zamówieniu pęknięte skrzydło i szyba. A to miało być niby szkło hartowane..

Drugie zamówienie – mocne rysy pod folią. Początkowo wyglądało na brudne. Ale... to biały kolor i cholera jasna – widać to jak diabli. Na każdym innym kolorze nie byłoby większego śladu. A tu? Porażka. I w końcu ekspozycja. Też mam zastrzeżenia. Nie jest to ideał. Mi to osobiście nie przeszkadza, ale wiem, że teraz klienci bardziej zwracają na to uwagę i na pewno miałbym z tego tytułu reklamację.

Więc co to ma wspólnego z kryzysem? Oczywiście to moja teza: premii brak, bo sprzedaż słaba, do tego kary za każdą wadę więc wypycha się każdy towar – byleby się pozbyć... może nikt nie zauważy?

Skomentuj / Zobacz komentarze