Blogi Oknonet.pl

Nieprofesjonalni..

Wtorek, 29 listopada 2011

 

To dziś o braku kompetencji wśród dealerów. Z punktu widzenia Producenta. Przyznam, że „zainspirował” mnie „Gość” komentujący poprzedni wpis, który był wyrazem mojej złości na wykorzystywanie sytuacji przez fabryki.

Narzekanie jest rzeczą ludzką. Oczywiście – im mniejsza firma tym słychać je głośniej. Kiedyś jeden z moich szefów powiedział: „jak robimy spotkanie dla pierwszej 30stki – to jest super, miło, żadnych problemów. Przy środku tabeli pojawiają się już jakieś sprawy. Ale przy końcówce „rankingu” to już okazuje się, że wszystko co robimy jest złe i lepiej by było jakbyśmy przestali produkować”.

Jest coś w tym, chociaż miałem ostatnio przyjemność być wśród najlepszej 10-tki (oczywiście nie za sprzedaż, a za nadzieje ;) i też były narzekania i chociaż wśród najlepszych są głównie szefowie firm, którzy na co dzień już nie robią takich szarych czynności jak wyceny, pisanie reklamacji, wypytywanie o jej stan, itp. czyli nie do końca są w to zaangażowani – więc z tego powodu tak mocno nie „marudzą”.

Ale do rzeczy, do „,moich” reklamacji. Mamy sytuację, która mnie ostatnio zezłościła. Skrzydło przyjechało w innym kolorze niż zamawiane (na opakowaniu wszystko się zgadzało, włącznie z metką!). Nie z mojej winy, mogli to wychwycić wszyscy przede mną i wykonać nowe, prawidłowe. Wściekałbym się tylko za bardzo długi czas realizacji. Ale stało się. Załóżmy, że odsyłam towar do reklamacji. Czy mam prawo oczekiwać, że fabryka mi je szybko zrobi? Co ja mam powiedzieć Klientowi, gdy termin umowy mija, a on zaczyna mnie szantażować rezygnacją. Bo przecież dobrze wiem, że nowego skrzydła nie dostanę w tydzień czy dwa. Powiem prawdę - czyli czarny scenariusz i 5 tygodni czekania – będzie rezygnacja – przecież przez tyle czasu to on sobie te drzwi zamówi w każdym innym punkcie.. Zwykle więc mówię - zgodnie ze swoimi nadziejami - że w fabryce staną na wysokości zadania i zrobią mi to skrzydło ekspresowo... ech, ta moja naiwność:)

Więc mam następne pytania: czy mam prawo oczekiwać, że firma mi przedłuży termin płatności na resztę towaru, tą która przyjechała ok? Nie sądzę, nawet nie próbuję wysuwać takich roszczeń tylko płacę, bo nie jestem świnią szukającą byle pretekstu do wstrzymania płatności. Załóżmy dalej, że Klient czeka ten miesiąc, to czy firma podejmie się udzielenia rekompensaty za opóźnienie? Tak, to nie Producent ma umowę z Klientem a tylko z hurtownikiem drzwi? Ten już zwykle nie ma umowy ze swoim dalszym dealerem.. więc odszkodowanie nie przysługuje? I to jest fair? Pięknie. Dziękuję. A gdyby Klient zrezygnował? Przyjmiecie towar z powrotem? Nie, bo przecież na kilka sztuk drzwi tylko jedna była zła? Tak, to nie Wasza wina...

Gratuluję tak dobrego samopoczucia..

Skomentuj / Zobacz komentarze

Serwis. Poniżenie czy pomocna dłoń?

Poniedziałek, 7 listopada 2011

 

W zasadzie ten wpis, to kontynuacja tematu o ludzi niekompetentnych. Kto z nas nie ma spraw reklamacyjnych? Stare przysłowie mówi: „nie myli się ten, co nic robi”. I jak to wiem, rozumiem i toleruję, bo samemu jest mi daleko do doskonałości.

Mam sezon na reklamacje. Szczególnie dotyczy to drzwi wewnętrznych czy też „stalówek”.

Jak wspominałem w poprzednim wpisie – w tym roku pomylili się niemal wszyscy moi Dostawcy. Ale pewne przypadki powtarzają się po raz kolejny! Tego nie mogę zrozumieć! Np. znany producent drzwi znów przesłał mi skrzydło w innym kolorze niż zamawiane. Oczywiście na metce wyrobu wszystko się zgadza.. By dopełnić sytuacji dodam, że drzwi robiły się dość długo, Klient się wściekał więc montaż – w mieście odległym o 90km - był zgrany co do minuty. Towar został odebrany „po drodze”, bo każda chwila była cenna. Nawet do pudełek nie zaglądałem / tak wiem, to mój błąd/, bo warunki przeładunku na stacji benzynowe nie są aż tak komfortowe.. poza tym mamy do siebie zaufanie i mam prawo wierzyć, że przyjmuję dobry towar.. Ech, naiwność! :)

Sytuacja z mojej perspektywy wygląda tak: pomylił się Producent, hurtownik nie wychwycił tej pomyłki u siebie a ja się zbłaźniłem przed Klientem. Oczywiście mógłbym towar dokładnie sprawdzić i nie przyjąć skrzydła. Tylko wkurza mnie, że u Producenta tego nie wychwycono! Przecież te drzwi szły przez wiele par rąk. Jeden człowiek położył na drzwiach okleinę ze złej półki. Ale Ci wszyscy, następni którzy docinali listewki, wkładali szyby, zamki, pakowali, kontroler... Ale on tu będzie tylko kozłem ofiarnym - przecież zakład ma ISO, a jedną z głównych zasad jest ta, że wykonując swoją czynność sprawdzam swojego poprzednika..

Koszty.

Każdego to boli. Producent musi wykonać nowe skrzydło (stare pewnie trafi do mnie w innym zamówieniu lub na ekspozycję). Hurtownik też ma koszty, bo musi mi te skrzydło przewieźć, chociaż nie sądzę by to zrobił specjalnie, bo mu się to zwyczajnie nie opłaca. A ja mam mieć zysk z tego, że muszę poświęcić pół dnia i specjalną jazdę ? Strata dla wszystkich.

Ale pal licho – mogłem sprawdzić, nie było by nerwów. Ale chyba nie do końca, bo przecież Klient czeka.. I kto za to zapłaci.. ?

Wkurza mnie to potwornie. Producent ma to gdzieś, pośrednik też a ja muszę świecić oczami i rabatem.. No tak, mam być szczęśliwy, bo nie muszę płacić za nowe skrzydło i powinienem się cieszyć, że zrobili mi je w ciągu miesiąca... Chcecie poznać nazwy firm?

Skomentuj / Zobacz komentarze