Blogi Oknonet.pl

Odszkodowanie (?) za opóźnienie

Piątek, 2 września 2011

 

Tak się złożyło, że mam wśród swoich dostawców firmy, które czasem nie dotrzymują deklarowanych terminów realizacji. Jedne mają to we krwi, inne dopada zadyszka przy słabszej koniunkturze i zaczyna brakować zaliczek na bieżące zakupy, a jeszcze inne mają po prostu kiepską organizację i nie potrafią określić terminu ani tym bardziej go dotrzymać, bo większy napływ zamówień od razu wprowadza zamieszanie.

Żeby nie było, że Wasze podejrzenia idą do jakiś firm niesłusznie, to od razu powiem: Vetrex (okna PCW) i Krispol (bramy garażowe) – to są moi dostawcy, których nie dotyczy ten temat – ale to w miarę młode firmy i profesjonalnie zarządzane. Inne sprawa że ten profesjonalizm ma też twarz sztywnych procedur a nie ludzi... ale wychodzi że sam już nie wiem – wolę terminowość czy twardą dyscyplinę?

Tak czy inaczej – u każdego z nas dochodzi do opóźnień a Klienci.. szczególnie ostatnio są jacyś niecierpliwi. Chociaż ja na swoich narzekać nie mogę. Bo naprawdę - może czasem mnie złoszczą notorycznymi telefonami, ale po czasie doceniam ich cierpliwość. Chociaż ostatnio.. KMT spóźnia się o kila dni. Moja umowa z Klientem jest już też po terminie: trzy dni. Wpadł Klient z litanią pretensji (ale nie do mnie a do fabryki) i żądaniami pociągnięcia do odpowiedzialności, wypłaty odszkodowanie itp.. Zupełnie jakby się świat walił. Ja go rozumiem - on stoi z remontem, a dla mnie to tylko drzwi za tysiąc złotych. Co to jest wobec okien za kilkadziesiąt tysięcy spóźnionych o grube tygodnie..

No ale – Klient to głos. I nie ważne ile wydaje – bo jego głos nie polecający naszej firmy tak samo mocno brzmi wśród jego znajomych.

To czas do sedna. Co w przypadku sporu? Bo kary z umowy to pewnie u każdego z nas są nieadekwatne do oczekiwań Klienta. Trudno oczekiwać, byśmy podpisywali na siebie wyrok.. Ja zapisałem dwukrotność odsetek ustawowych. Mało, bo w przypadku klienta od drzwi to nie będzie nawet kilku złotych. Uznaniowo zwykle dajemy dużo więcej, tylko co można dać rabatu z drzwi, na których zarobię nie więcej niż 50zł.. Ktoś powie, że dobra opinia jest ważniejsza niż pieniądze. Pewnie tak, ale co umarłemu po chwale..

Upadek. Właśnie do tego zmierza szastanie rabatami na lewo i prawo. Oczywiście Klientom należy się zadośćuczynienie.. ale czy dobry rabat kilkuset złotych (lub więcej - powiedzmy że do 10 %) wartości zamówienia sprawi, że Klient się uśmiechnie? A może uzna to za nędzne gorsze? Na pewno to trudna materia, bo wiem, że może mieć tu zastosowanie stara maksyma „ daje się palec, ale ciągną od razu cała rękę”..

Nie mam pewności w tej materii, dlatego zwracam się do Was.. jak Wy rozwiązujecie problemy z opóźnieniami?

Skomentuj / Zobacz komentarze