Blogi Oknonet.pl

Niekompetentni

Czwartek, 28 lipca 2011

 

Dzieje się ostatnio sporo. Może nie ma lawiny zamówień, by tego „nieogarniać” ale coś się kręci.

Piotrek kiedyś powiedział, że brak profesjonalizmu oznacza konieczność rozstania się z pracownikiem. I trudno się z nim nie zgodzić. Nawet jak się kogoś lubi, to ile można tolerować fakt, że jest to osoba niewłaściwa na swoim miejscu.

W tym roku zanotowałem więcej ludzkich pomyłek niż przez poprzednie 5 lat działalności. Mylili się wszyscy: czołowy polski Producent drzwi antywłamaniowych w kartonie zapakował ościeżnicę prawą zamiast lewą. Majster zdążył zdemontować stare drzwi zanim odkrył, że jest „skucha” (tak, tak,zawsze sprawdzajcie towar wcześniej!;). Największy producent drzwi wysłał mi skrzydło w innym kolorze niż zamawiane – dobrze, że pakują je w folię – dało się to wychwycić od razu po dostawie. W sumie miał być orzech i był, ale jakaś inna odmiana. Tylko, że i tu pojawił się irytujący czynnik ludzki – bo oczywiście zgłaszający to został potraktowany jak ślepy, a w dodatku to jak on śmie zgłaszać nieprawidłowości. Ich konkurent, druga firma w drzwiach nie została z tyłu. Tylko, że Ci „pakują się” w karton. Drzwi stały w magazynie przez miesiąc. Na metce wszystko się zgadzało – tyle sprawdzamy przy dostawie. Dzień przed montażem wniosłem je na czwarte piętro i już byłem na dole, kiedy zadzwonił Klient.. nie ten kolor...

O mniejszych producentach stalówek mówić mi się nie chce. Jeden chyba ze trzy razy mylił kolor to ościeżnicy, to skrzydła. Inny notorycznie źle dobierał progi i zakończenia. Mój „maniakalny” Producent też się kiedyś tak pomylił - jakieś 5 lat temu zamówiłem parapet dla siebie. Przyjechał w innym kolorze.. Ale na moje szczęście to był ich jedyny taki raz. A może jeszcze kiedyś – dostałem nieswoje drzwi. Z tym, że to ktoś w magazynie pokręcił, zawalił jeden człowiek a nie cała seria ludzi na produkcji.

Przykłady mógłbym mnożyć – ale zwykle nie rozpamiętuję ich za długo, bo pomylić się jest rzeczą ludzką. Napisałem jedynie o przykładach z ostatniego czasu. Skąd ich tyle? Mam swoją teorię. Kryzys – mimo że niby faktycznie go u nas nie było, to jednak odcisnął swoje piętno. Zamrożone bądź obniżone płace, cięcia budżetowe, zwolnienia. To sprawia, że pracownicy zmieniają się zbyt często. Za małą płacę do pracy przychodzą słabsze zamienniki. A potem rodzą się takie problemy.

Wszystkiemu winni ludzie niekompetentni. Zaczynając od szefów bez sensu zaciskających pasa, po nowych ludzi, którym brakuje motywacji. Nie podoba mi się to. Zamiast się dziś rozpisywać, mógłbym przytoczyć stare powiedzenie „Ten się nie myli, kto nic nie robi”. Zgadzam się, ale czy da się to usprawiedliwiać tylko przysłowiem?

 

Skomentuj / Zobacz komentarze