Blogi Oknonet.pl

Strona internetowa. Konieczność

Wtorek, 15 lutego 2011

 

Potrzeba czy tylko marketing?

O potrzebie posiadania własnej strony internetowej chyba każdy już słyszał.. Niektórzy mówią: nie ma Cię w internecie – nie istniejesz.

A to wcale nie prawda. Jest setki punktów okiennych, które nie zauważają internetu. Może nie mają takich aspiracji? Może nie wierzą.. może odkładają to na później? Co o tym sądzę?

Do swojej strony internetowej podchodziłem długo. Praktycznie przez 3 lata działalności wiedziałem, że niby trzeba, że wypada.. ale zawsze miałem inne wydatki i sposoby zajęcia czasu. Muszę przyznać, że pod względem reklamy jestem taki sobie. Żadnych tablic, banerów, minimum ogłoszeń w prasie.. Więc i strona musiała bardzo długo dojrzewać. Poza tym jestem zdania, że jak coś robić to konkretnie a ona nigdy nie była skończona ( zresztą - nadal nie jest)

Powód

Po co firmie strona? Odpowiedzi na to pytanie poświęcono już nie jedno poważne opracowanie. Ale kto by słuchał marketingowego bełkotu firm oferujących stworzenie strony? Przecież „oni” chcą na nas zarobić... Spokojnie, ja takie oferty z reguły zawsze wyrzucam do kosza. Ale potrzebę strony czułem. Będąc dealerem znanej marki większość zapytań przychodzących od Klientów dostawałem mailem. Bywały różne: od lokalnej Klientki (która na co dzień wychowuje dzieci) po casting na najniższą cenę urządzany przez „przebiegłego” Klienta z miasta odległego o 200km... zresztą – sami o tym wiecie.

Wkurzało mnie jednak, że na dziesiątki odpowiedzi (czyli setki godzin pracy) dostawałem tylko nieliczne podziękowania. Nie mówiąc już o zamówieniach :) Oczywiście wiem dlaczego nie było odzewu: wyceny zawsze staramy się robić kompletne i bez zaniżania cen. A kwoty w naszych mailach zwykle były wyższe niż u konkurencji. W wiadomości pocztowej u Klienta byliśmy tylko kwotą.. Więc trzeba było się jakość wyróżnić.

Wizytówka

Pierwotnie strona miała być tylko wizytówką. Taką mini produkcją, by klient w kilku kliknięciach mógł zobaczyć, że jesteśmy specjalistycznym salonem, a nie małą budką na bazarze sprzedającą przy okazji mydło i powidło. Firmą, której warto zaufać. Tak to miało wyglądać. Parę zdań plus przykładowe zdjęcia. Wyszło jak zawsze – inaczej niż w zamierzeniach. Na szczęście szerzej niż zamierzałem. Ale od razu pojawił się problem: cena za stworzenie strony była wysoka.

Ostatecznie stanęło na modelu CMS – czyli firma stworzyła mi szablon, a ja mogę dodawać sobie teksty, podstrony i zdjęcia. W nieskończoność, więc ramy wizytówki zostały złamane (na plus)

Promocja /pozycjonowanie

Po starcie strony od razu miałem masę ofert... ale ze mną jako Klientem w roli głónej – oferowano mi pozycjonowanie, czyli przyczynienie się do tego, by adres mojej strony ukazywał się na pierwszej stronie wyników w google. W sumie to nie było mi potrzebne.. ale z czasem – uznaję, że mieć swój adres i wskazanie do niego przez google na 5-6 stronie wyników to tak jakby nie mieć strony. Bo nie mam pewności, że Klient przepisze ręcznie adres z ulotki czy oferty.

Pracownik

Finał jest taki, że moja strona jest moim pracownikiem. Zawieram na niej informacje, o które zwykle pytają Klienci. Tak, by zainteresowany człowiek mógł poznać moją firmę i ofertę - o ile będzie miał na to ochotę. Ale już widzę plusy – mam ze strony nie tylko nowych Klientów, ale także mam zdecydowanych Klientów – w biurze faktycznie czas poświęcamy na potwierdzenie zamówienia niż wielogodzinne omawianie szczegółów.

Dziś mówię - warto było mieć stronę. Na początek choćby małą, jednostronicową wizytówkę.

Skomentuj / Zobacz komentarze