Blogi Oknonet.pl

Piękne! Errata.

Poniedziałek, 16 sierpnia 2010

 

Wcześniej napisałem, że nie pierwszy raz zostałem wzięty za Urzędowskiego. Tak tak.. Właśnie dziś przypomniałem sobie ten „debiut”. Szeroko się uśmiechnąłem...

Myślałem o dzisiejszym Kliencie, który poprosił mnie o przedstawienie referencji. Tak sobie wertowałem w pamięci realizacje, które mógłbym wskazać... i przypomniało mi się!

Jakieś cztery lata temu miałem podobnego Klienta. Bardzo wymagający, z lekka pedantyczny. A że byłem na starcie swojej działalności, to i realizacji nie było dużo. Poprosił o parę telefonów do wcześniejszych Klientów. A że podawała je moja żona...

Przy okazji jakiejś rozmowy facet wspomniał, że dzwonił pod numery, które dostał pytając o opinie. W pewnym miejscu usłyszał: „ Panie! U mnie to sam Urzędowski montował!” A powiedział to starszy, sympatyczny Pan, na dalekiej wiosce, który dla swojej siostry zamówił najtańsze okna do starego drewniaka, białe plastiki, które montowałem osobiście, na początku swojej „kariery” :) ...

Fakt jest jeden: to było polecenie. I u starszego Pana (poleciła mnie jego wnuczka, u której wymieniałem okna wcześniej) i u wymagającego Klienta (jednak ktoś na mnie wskazał pozytywnie;).

Aha, wymagający Klient... jeden z pierwszych poważnych. Kupił u mnie wszystko. Wiele razy jeździłem do niego na regulację. Aż czasem byłem zły, że robiłem to na teloefon... ale warto, bo tyle poleceń ile miałem od niego.. to chciałbym samych takich:). No.. może nie za często;)

 

Skomentuj / Zobacz komentarze

Piękne!

Środa, 11 sierpnia 2010

 

 

Kto z nas nie lubi piękna? Zaczynając od sąsiadki a kończąc na własnym otoczeniu. Ale nie każdy ma to szczęście;) A ja usłyszałem to słowo ostatnio u Klienta. Właściwie.. to je słyszę dość często i przyznam się Wam, że lubię ten moment.

Oczywiście nie chodzi o moje auto (mam służbowe Ducato – ale już nie kupiłbym następnego Fiata). Nie chodzi też o moje nogi (niestety;) czy cokolwiek podobnego znaczenia. Znów chodzi o Urzędowskiego i jego stolarkę. Wymienialiśmy okna w domu z lat dziewięćdziesiątych. Budowa rozpoczęta kiedyś, straszyła przez ostatnie lata. Młody Inwestor podjął się wykończenia tego domu, czym wzbudził mój podziw. W zasadzie.. co można zrobić z takim domem? Wybudowanie nowego, na miarę, wg dzisiejszego stylu wcale by nie kosztowało specjalnie więcej. Bo w zasadzie był tam tylko stan surowy... Ale j jak zwykle rozwodzę się nie na temat.

 

Rozmowa

Kończymy pracę. Jest Inwestor, jego mama (która pewnie rozpoczęła tą budowę). Stoimy przy oknach.

  • Piękne. No piękne są te okna. My u siebie w domu nawet mebli takich nie mamy! – mówi Pani.

  • Cieszę się, że się podobają – odpowiadam.

  • Pan powie ile kosztowały, bo syn się nie przyzna.. – słyszę pytanie.

  • Nie pamiętam – mówię to zawsze i do tego szczerze, bo fakturę, nawet jeśli mam w teczce, to jej zwykle nie oglądam wcześniej. Nie liczę pieniędzy, nie nastawiam się nigdy na potencjalną gotówką z rozliczenia – Nie pamiętam – powtórzyłem – ale w swoim standardzie są atrakcyjne cenowo, to Pani gwarantuję..

  • Nie powie Pan – zostało mi przerwane – no tak, na pewno dużo, tyle wydaje Pan na reklamę...

  • Na reklamę??? - moje zdziwienie było ogromne, bo moje wydatki w tym kierunku są zbyt skromne do potrzeb. Wzrokiem przeszyłem Panią szukając na jej twarzy odpowiedzi. Przez myśl mi przebiegły ostatnie wydatki: artykuł sponsorowany w lokalnym tygodniku.. raczej nie!, może moja strona internetowa? W końcu wielu ocenia ją na bardzo drogą – zupełnie niesłusznie.

  • No.. te katalogi. Syn nam pokazał. Musiały kosztować – słyszę..

    I wpadłem w chwilową konsternację budując w myślach odpowiednie zdanie. Jak to powiedzieć by nie urazić...

  • O nie, to stare katalogi. Firma ich od dawna nie drukuje. One są sprzed dwóch lat – powiedziałem zgodnie z prawdą - to katalogi ze starych, dobrych czasów – prostowałem słowa.. - Poza tym to nie moje! To katalogi Urzędowskiego, ja je dostałem! - w końcu zrozumiałem „zarzut” Klientki.

  • TO PAN NIE JEST URZĘDOWSKI ???????? - tym razem z drugiej strony zapadła konsternacja..

  • Nie.... ja jestem tylko jednym z blisko stu odbiorców tej firmy w Polsce, ja sprzedaję te okna w Siedlcach i okolicach – prostowałem dalej....

  • Nie? Uhm... no... hmmm... ale piękne są te okna - usłyszałem na koniec i wyraźnie odetchnąłem, bo chyba zawód z powodu brzmienia mojego nazwiska już odszedł w niepamięć w obliczu uroku okien..

 

I co z tego?

Przyznaję. Miła to była rozmowa, choć przebieg zaskakujący. I co dziwniejsze – nie był to dla mnie taki „debiut”. Kolejny raz usłyszałem, jak ktoś bierze mnie za Janusza Urzędowskiego. Mnie, zwykłego dealera fabryki, który zawsze wyraźnie podkreśla swoją niezależność. Hmm. Nie wiem czy się cieszyć? W każdym bądź razie.. nie wszyscy ludzie wiedzą, czym jest fabryka Urzędowski. I szczerze mówiąc ich opinia jest dla mnie nobilitująca – za każdym razem, kiedy słyszę – piękne te okna... W końcu, to Ci ludzie wyrażają prawdziwą opinię, nie obarczoną ciężarem stereotypów nawarstwionych w antyglobalnych głowach...

I powiem Wam jedno – dla takich chwil warto dalej zajmować się tym, co robię na co dzień. Takie zadowolenie Klienta daje mi pełną satysfakcję z pracy. Tego też Wam życzę.

Skomentuj / Zobacz komentarze