Blogi Oknonet.pl

Chleb powszedni

Sobota, 24 kwietnia 2010

 

Chleb powszedni

Czyli czym się zajmuję?

Obiecywałem sobie pisać na blogu nie rzadziej niż raz w tygodniu.. Przeciągnąłem ten termin, chociaż tydzień się jeszcze nie skończył. Ale nie sądzę by ktoś z tego powodu ucierpiał ;) Dziś wyjątkowo piszę z pracy. Zwykle czas na spokojne przemyślenia i skupienie się na pisaniu mam w domu, późnymi wieczorami.

Zobaczymy jak to mi się napisze w pracy.

 

Sprzedaż czy dystrybucja?

Opisanie mojej działalności w zasadzie zrobiłem w swoim profilu. Dystrybucja stolarki. Dlaczego dystrybucja (chociaż to kojarzy się z poważną działalnością dużej hurtowni)? Bo na pewno nie sprzedaż. Nie sprzedajemy w rozumieniu psychologicznym. Nie robimy „dilów” - interesów, nie targujemy się. Proponujemy rozwiązania które mamy w swojej ofercie, a że jest ona szeroka, to zwykle jest szansa, że wielu znajdzie coś uszyte na swoją miarę.

 

Okna i drzwi.

To hasło tak mi się już opatrzyło przez lata pracy, że już nie mogę go znieść. Podobnie jak kolor złoty dąb na oknach – jest go tak dużo.. ale co zrobić, że to kolor który się podoba.. ?

Ale w zasadzie. Okna i drzwi najlepiej charakteryzują tą branżę. Tylko że ja chciałbym mieć firmę inną niż wszystkie. Stąd uparcie używam słowa „stolarka”.

 

Asortyment a może lepiej .. .marki?

I znów hasło jak za komuny. Ale chcę się przyznać do tego, co sprzedaję – bo się nie wstydzę;).

Okna drewniane – Urzędowski. To moja podstawowa oferta, ale zawsze muszę mieć drogę awaryjną i z zasady nie opieram się na jednej firmie. Tak jest bezpieczniej, bo może jutro mój konkurent zaatakuje i zechce otworzyć salon na przeciwko mnie – i co gorsze – np. przekona jakimś cudem prezesa, że zrobi to lepiej.. Dlatego.. nie mogę ograniczyć się do jednej marki. To nie znaczy że mam inne okna drewniane – nie. Nawet gdybym miał, to.. nie potrafiłbym ich sprzedać. Tak cenię sobie okna Urzędowskiego.

Ale jakby ktoś był ciekaw to ostatnio miałem ciekawą propozycję z Włoszczowej.

 

Okna tworzywowe.

Okna PCW. (lub PVC – tak jak jest poprawnie! a nie wszechobecne PCV). Chociaż też jestem tego świadom i na swojej stronie internetowej zamieściłem niby przypadkiem skrót PCV (by google mnie nie pomijało w wyszukiwarce)

A marki? Celowo mówię marki, bo mam MARKOWE OKNA. JEZIERSKI. (markowe okna mogę się kojarzyć komuś z pewną firmą w Siedlcach, ale to inna historia). Jezierski to dla mnie marka nr 1 w oknach tworzywowych. Celowo piszę MARKA – bo to Firma przez duże F. Piszę to ze względu na ich całokształt – znam ich od początku swojej pracy – najpierw jako konkurentów, potem – Partnerów.

Ale.. zgodnie z przekonaniami.. nie ograniczam się do jednej firmy, chociaż tu.. bez straty dla biznesu mógłbym. VETREX – dlaczego ich oferuję? Mieszkam na wsi.. mam sąsiadów którzy potrzebują niezłe okna z przystępnych cenach (szczególnie białe). Więc nie mogę ich odsyłać z kwitkiem proponując najwyższą półkę...

 

No i nie wystarczyło miejsca dla tematu drzwi. Nie mówiąc o bramach czy dodatkach.. ech.. ale mam temat na następny raz.

 

Skomentuj / Zobacz komentarze

Zasłużyć na szacunek

Wtorek, 13 kwietnia 2010

 

Czyli być sobą.

Uczciwie przepracowałem w terenie długie lata i poznałem wielu fantastycznych ludzi. Od każdego spotkanego człowieka czegoś się nauczyłem, ale dwie osobowości głęboko wyryły we mnie swój wpływ. szefowie firm Anhydro i Pijanowski: dwa różne charaktery, ale te same cele: żyć tak by zasłużyć na szacunek Klientów i być w porządku wobec innych. „Biznes” to cel drugorzędny – liczą się ludzie. I za to ich cenię. I nigdy nie chciałbym o tym zapomnieć...

Paraliż?

Dlaczego wylądowałem na swoim? Przecież byłem „zwierzęciem korporacyjnym” - uświadomił mi to jeden z szefów. Paraliżował mnie strach przed własną działalnością. Ryzyko, odpowiedzialność, brak pewności.. Ale stało się. Przyszła żona była wystarczającą motywacją. A pomysł z otworzeniem punktu handlowego ze stolarką drewnianą w Siedlcach podsunął mi kolega. W końcu było to dość blisko od domu (45 minut autem) więc w zasięgu. I tak ruszyło. Tylko że nie „zaczaiłem” że ten znajomy proponował mi spółkę.. i tak go „wykolegowałem” – zupełnie nieświadomie, ale kiedy się zorientowałem byłem już dalece zaangażowany, a że czułem się na siłach... Ech. Trudno, nie wszystkich w życiu da się dogodzić.

Postęp

Rok pierwszy zamknięty był na plusie. Drugi całkiem dobry, trzeci... ponad oczekiwania. Czwarty ustabilizowany, piąty kryzysowy (na świecie, ale nie w mojej działalności, ale też nie ukrywam, że rozwój uległ spowolnieniu. Tylko co ja mogę rozwijać? Obroty wystarczające dla utrzymania rodziny. Klientów wystarczająco dużo by się nie nudzić ale co ważniejsze – by ich wszystkich pamiętać.. Ostatnio dopada mnie skleroza i czasem dłużej myślę kiedy widzę jakąś twarz...I jest mi wstyd, jeśli nie od razu rozpoznam osobę którą obsługiwałem...

 

Granica

Co mogę więcej w swojej firmie? Stoję przed kolejną granicą. Więcej się nie rozkręcę – musiałbym kogoś zatrudnić do pomocy.... i znów powstrzymuje mnie ten sam strach co kilka lat temu: ryzyko, odpowiedzialność, niepewność.. jak to przezwyciężyć?

Skomentuj / Zobacz komentarze

Pierwsze kroki

Środa, 7 kwietnia 2010

  

Czym jest blog? Kojarzy mi się z takim sekretnym pamiętnikiem. Ale czasy sekretów już chyba dawno minęły...Ale ja wciąż nie wiem czym powinien być blog.. Pewnie nie znając odpowiedzi na to pytanie nie powinienem zaczynać go pisać.. Więc dlaczego to robię? Hmm.. miałem sen (I HAVE A DREAM ! ;). Po prostu przyśnił mi się oknoblog. Propozycja Redaktora Oknonetu długo dojrzewała...

 

Kim jestem?

W okolicznościach, w których się spotykamy jestem drobnym sprzedawcą stolarki. Mało oryginalnie? W końcu jesteśmy na OKNONECIE – portalu tematycznym. Ale tu też może być ciekawie – na szczęście nie każdy z nas jest taki sam i prawie nigdy nie ma tu nudy. Już raczej częściej spotyka się ostrą walkę i nieprzyjemne słowa, ale w tym blogu... nie pozostawię miejsca dla wpisów poniżej poziomu.. ale też nie wykasuję nieprzychylnych wpisów ( no dobrze – nie wszystkie... ;)

 

Skąd się tu wziąłem?

Pracę w stolarce zacząłem w 1998r. Prawie 5 lat w dziale sprzedaży największego w swoim czasie „producenta okien PCV w Europie Środkowo -Wschodniej” - tak „pisaliśmy” przez lata w ulotkach.. Patrzę teraz na tą firmę z sentymentem.. Bardzo porządna w każdym zakresie swojej działalności – zaczynając od okien przez szacunek do pracowników a kończąc na podejściu do Klienta.. W tym czasie poznałem pół okiennego kraju.. tu zaczęły się pierwsze, dobre znajomości z najlepszymi dystrybutorami okien w Polsce..

 

Następny etap.

Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tej firmy już nie ma, ale wcale nie dlatego że zmieniłem w międzyczasie pracodawcę:-).Przyszła potrzeba zmian.. Jeździłem dużo po kraju i oglądałem różne okna. W moim regionie szczególnie silny był jeden z dealerów Urzędowskiego (ale nazwy firmy tego dealera nie wymienię, bo to moja „konkurencja”;) – w wielu miejscach widziałem jego ekspozycje, zawsze mi się podobały.. i tak jakoś wysłałem CV do Urzędowskiego.. trafiło w czasie na wakat u nich i tak trochę z przypadku zostałem tam na trzy lata..

 

Wnioski

Tu dopiero poznałem prawdziwy handel i trzeźwe podejście do sprawy: zatrudnia mnie firma, a nie dealerzy, więc wiem czyich interesów mam pilnować. Ale czy na pewno? Czy można budować sukces firmy w oderwaniu od ludzi którzy ją reprezentują w terenie? Dużo czasu potrzebowałem by to wszystko sobie poukładać, a kiedy dotarłem do granicy swoich możliwości przyszedł czas na kolejne zmiany. Minęło prawie trzy lata, ale nie żałuję tego czasu – znów miałem przyjemność poznać wiele nowych firm. I wiem jedno – dealerzy Urzędowskiego to bardzo silne firmy które poradziłyby sobie ze sprzedażą każdej stolarki.

Skomentuj / Zobacz komentarze