Blogi Oknonet.pl

Archiwum

2010

Marzec

Pomysł na kryzys, czyli jak pomagamy wyjść z kryzysu krajom ościennym

Wtorek, 23 marca 2010

Coraz trudniej znaleźć nowe argumenty i przekonać opornych o słuszności zakupu polskich produktów. Już nie wystarczają stwierdzenia: wysoka jakość, identyczne parametry techniczne, wszystkie niezbędne badania, certyfikaty i atesty. Istnieje grupa klientów nieprzychylnych, a nawet zupełnie przeciwnych i to nie dlatego, że kupili, spróbowali i okazały się nieodpowiednie. Większość z nich z góry zakłada, że polski produkt jest zły lub gorszy od tego oferowanego przez firmy zagraniczne, bo sami tak uważają, albo powiedział im tak ich pracownik…

Niedawno odwiedziliśmy jednego z polskich producentów. Podczas spotkania wpadła mi do głowy pewna myśl, którą podzieliłem się z właścicielem: kupujesz konkretne półprodukty, bo ich używasz, musisz za nie zapłacić. Teraz płacisz za nie wschodnim sąsiadom, te pieniądze nie służą już Polakom, one bezpowrotnie dla nas przepadły, to nie Polacy z nich korzystają. Dlaczego tak ma być? Teraz dodałbym jeszcze: Jeżeli kupisz polski produkt, to jest szansa, że te pieniądze wrócą do Ciebie! I życzę Ci tego!

Właściciel firmy żalił się, że jego wyroby nie są konkurencyjne dla tych sprowadzanych np. ze Wschodu i jak on w tej sytuacji może sprzedawać swoje… I tu powinien usłyszeć, że sam pokazał drogę zagranicznej konkurencji. Sam płaci za towar tamtejszym firmom. Dziwnym byłoby więc, żeby nie było konkurencji dla jego wyrobów. Jednemu polskiemu producentowi wolno kupować produkty z zagranicy, a innemu już nie wolno?!

Po tym spotkaniu nasuwają mi się wnioski, czy nie czas zacząć edukować naszych odbiorców o konieczności ochrony naszego polskiego przemysłu? Im więcej pieniędzy zostanie w Polsce tym lepiej będziemy żyli i to w całkiem nieodległej przyszłości. Jak mamy pieniądze to je wydajemy: kupujemy ubrania, jedzenie, edukujemy się i budujemy. Sami sprzedajemy nasze produkty np. w Niemczech i to pewnie dużo taniej niż tamtejszy rodzimy przemysł. I nie jest to samograj.

A jaka jest sytuacja na rynku w Polsce? Mimo, że krajowe produkty są tańsze, to z wielkim oporem idzie nam przekonanie każdego nowego, a jeszcze gorzej starego klienta do ich zakupu. Nie powinno być odwrotnie? Obecnie wygląda to tak, jakbyśmy byli sami u siebie konkurencją wobec cudzych towarów! Paranoja! Bo Polak nie zapłaci więcej Polakowi, on musi więcej zapłacić Niemcowi czy innemu zagranicznemu dostawcy. On nawet nie zapłaci mniej, bo on nie kupi wcale. Polski kapitał służy obcym interesom, z naszego własnego wyboru.

To nie jest normalne. I bardzo smutne zarazem.

Stanisław Zarzecki

eco in

Komentarze

CytujAndrzej Kubicki, Wtorek, 23 marca 2010
Czy rzeczywiście powinniśmy się winić, uznawać, że jesteśmy niemądrzy? Mam trochę wątpliwości. Jestem zwolennikiem szkoły ekonomicznej Misesa i zgadzam się z nim, że ludzkie zachowania ekonomiczne są bardzo silne i trudno je potępiać. Raczej jesteśmy konsumentami i szukamy dla siebie korzyści. Na chwilę może nam się uruchomić patriotyzm, ale tylko na chwilę i... czy rzeczywiście jest to w dłuższej perspektywie dobre dla gospodarki? Użyję trochę przejaskrawionego przykładu opisującego, że żadna forma protekcjonizmu wobec rynku nie jest dla niego dobra. Przypomnijmy sobie początek lat 90-tych, jakość polskiej gospodarki, która zatrudniała cały naród była beznadziejna. Socjalizm skutecznie pomijał wszelkie ekonomiczne zasady i wyjałowił cały system. Co tak na prawdę zmieniło potem tą chorą gospodarkę? Na pewno nie protekcjonizm wobec produkcji syrenek 105L czy komputerów elwro... To presja z zewnątrz doprowadziła do wyrównywania się potencjałów technologicznych. Gdybyśmy teraz zaczęli kupować gremialnie tylko polskie produkty, to początkowo byłoby naszym producentom lepiej. Wyobraźmy sobie, że kupujemy konsekwentnie auta produkowane tylko w Polsce. Może to by nawet ze dwa koncerny skusiło do zbudowania fabryk. No i po paru latach, tęsknie się zaczniemy oglądać za coraz lepszymi produktami nie polskimi... Bo przecież nasi producenci niechybnie by stracili pazur do rozwoju (po co? i tak kupimy bo polskie). Trudno też dziwić się przedsiębiorcom, którzy na swoim przeregulowanym rynku mają duży kłopot aby poradzić sobie z konkurencją wobec rynków korzystniejszych. W Polsce funkcjonuje blisko 5 tys przepisów krępujących działanie firmy. Pomijam już fiskalizm, a to wszystko kosztuje i utrudnia walkę firmami z całego świata. Jesteśmy w okolicach 100-go miejsca na świecie jeśli chodzi o warunki tworzenia biznesu, niestety... Reasumując absolutnie rozumiem Pana słowa, jednak główne przyczyny nie tkwią chyba w naszej mentalności, lecz w mało wydajnym systemie. A jak go zmienić? Dziś nie mam pojęcia... najchętniej wprowadził bym wolny rynek, bo wbrew temu co się mówi, jest tylko jego nieporadna, etatystyczna mutacja... To jednak jest chyba odległe marzenie, tymczasem nawiązując do Pana słów, powiedziałbym tak: "Coraz trudniej znaleźć nowe argumenty i przekonać opornych o słuszności uczynienia bardziej konkurencyjnym wobec innych, polskiego systemu gospodarczego"
CytujMarek Palusiński, Piątek, 26 marca 2010
Wiele postawionych tutaj tez mija się z prawdą , polskie produkty radzą sobie bardzo dobrze !!! Są firmy które grają tylko ceną jak markety budowlane tam nie trzeba wiedzy ani umiejętności jest cena , lecz są też profesjonalne firmy prowadzące sprzedaż doradcza a te nie sprzedają wyrobów ze wschodu i nie narzekają na brak klientów !